-I ostatnia piosenka...-tylko tyle usłyszałam. Pisk fanek uniemożliwiły mi dalszego "podsłuchiwania".
Wstałam z krzesełka. Podeszłam do miejsca, które wydawało mi się najodpowiedniejsze do łapania ludzi i prowadzenia rozmowy.
-Przepraszam.-usłyszałam głos młodej kobiety.
-Tak?- odwróciłam się. Przez chwilę blondynka przyglądała mi się.
-Tak ty się nadajesz-szarpnęła mnie za rękę i ciągnęła za sobą.
-Ale o co chodzi? Przepraszam, proszę mnie puścić!-zaczęłam się wyrywać.
-Oj nic ci nie zrobię. Chodź za mną i nie szarp się bo już mnie ręka boli.-Kate, przeczytałam plakietkę, puściła mnie i dalej szła. Przez chwilę zastanawiałam...-No idziesz czy nie?-nienawidzę takiego tonu.
-Czekaj- krzyknęłam i pobiegłam za nią.-Garderoba-burknęłam pod nosem-Ja mam tu wejść? Szef mnie zabije...
-Nie pierdol, wchodź. Czasu nie ma.-znowu ten ton. Zaraz dostaniesz. Przez chwilę blondynka przebierała w wieszakach i rzuciła na mnie parę ciuchów.-Przebieraj się w to! No co się tak gapisz. Ruchy ruchy.-dalej stoję.-O matko, niedorozwój?
-Słuchaj kochana. Nie wiem kim jesteś, nie wiem po co tu jestem i nie wiem po co tutaj mnie ciągnęłaś.-podniosłam ton.
-Nazywam się Kate.-popatrzyłam na nią spod byka.-Ught... jestem asystentem managera Ed'a. Potrzebujemy dziewczyny, która grałaby jego przyjaciółkę na dzisiaj. Potem nie musicie i takie tam bla bla bla.
-Że co? Nawet nikt mnie nie zapytał o zdanie.
-Płacimy, po wszystkim. No szybko. Trochę poudajesz i będzie git...-ktoś wparował do pokoju.
-Szefie jak dobrze, że szef jes...
-CO!?!? Ty jeszcze nie przebrana? Szybko!
-Ale..
-Bez gadania.-zostawili mnie sama w garderobie. Przebrałam się i wyszłam na zewnątrz.
-Szybko... już czeka. Nie odpowiadaj na żadne pytania, Ed to zrobi. Musisz czuć się wyluzowana.
-Sram w gacie.-panikuję, nie poznałam nigdy tak wielkiej osoby. No kurde kariera muzyczna na całym świecie. I mam jeszcze udawać, że znam go od bardzo dawna?
-Zrozumiałaś?-obudziły mnie słowa.
-Yhhhyy-przytaknęłam, chociaż nie wiedziałam o co chodzi.-To teraz biegnij.
Światła zaczęły mi walić po oczach. Mnóstwo osób pchających się na mnie, napierających całymi ciałami. Łooł mam swoich ochroniarzy? Wszędzie ludzie, kurwa zaraz kogoś walnę. Zauważam wyciągnięta w moją stronę rękę. Łapie i wychodzę z tłumu. Stoję przed chyba tysiącem osób, obok Ed;a Sheeran'a? O matko, spełnienie marzeń. Zebrani ludzie robią zdjęcia, proszą o autografy i zadają mnóstwo pytań. Ed uśmiecha się miło i z ruchu warg wyczytuje "przepraszam". Boooże jaki on uroczy. Postanawiam wziąć się w garść i do końca wypełnić swoje zadanie. Co z tego, że nie znam go? To jest moja praca, dotrzymywanie towarzystwa tak? Takk. Za to mi płacą. Uśmiech tu, uśmiech tam... Ludzie zadają kolejne pytania.
-Ile się znacie?-było skierowane do mnie. Udawałam zastanowienie. Złapałam się kurczowo za plecy Ed'a. Ścisnęłam je... chyba wyczuł o co chodzi.
-Od półtora roku-odpowiedział bez problemu. Uśmiechnęłam się, ten delikatnie dziobnął mnie w brzuch.
-Ty dziwko!-usłyszałam z jednej strony.
-Kolega dla kasy-z drugiej.
Nie wiedziała, że tak będzie. Poczułam jak łzy napływają mi do oczu. To miało być coś na pozór nowej, niesamowitej przygody. Poczuć się jak jakaś ważna osoba. Być kimś. Pojedyncza łza spłynęła po policzku. Ed ułożył swoje dłonie na moich policzkach i delikatnie kciukiem starł ją. Zakuło jeszcze bardziej. To było coś nieosiągalne dla mnie. Jestem zwykłą dziewczyną... zwykłą. Uświadomił mi to. Nie mogę. Nie mogę się rozkleić. Poprawiam włosy, ścieram kolejną łzę spływającą i uśmiecham się. Ed również, zmieszał się trochę, ale ten uśmiech wydaje się całkiem szczery, Muszę go później przeprosić.
-Zbieramy się, Natalie, Ed! Chodźcie.-weszliśmy za jednym ochroniarzem do budynku. Prowadził nas ugh.. znów do garderoby? na serio?-wchodźcie.-nakazał. Wykonaliśmy jego rozkaz. Zamknął drzwi zostawiając nas samych sobie.
-Cześć, nazywam się Ed-chłopak wyciągnął rękę.-przepraszam cię za to...no wiesz. Te całe udawanie. Wiem, że było to trudne i te przezwiska.-moje oczy ponownie zostały zalane łzami, na samo wspomnienie- jesteś wrażliwa.
-Nie, jestem Natalie.-uśmiechnęłam się niepewnie po raz drugi otarłam łzy i uścisnęłam dłoń oczekującą już jakiś czas na odwzajemnienie uścisku.- Nic się nie stało. To ja cię przepraszam. Powinnam dobrze wykonywać swoja pracę. Już mi lepiej.
-No to skoro znamy swoje imiona, to nie musimy udawać, że się znamy.
-Może skoro znamy już swoje imiona idziemy się czegoś napić? Może to mi pomoże, bardziej się wcielić w swoją rolę.
-A możemy, możemy.-Ed wyciągnął rękę w moją stronę, złapałam za nią i poszliśmy udając dobrych kumpli przed do baru.
***
Noo to odpowiedź na jedno pytanie znalezione. Początek za mną. Dam radę.Za wszelkie błędy ortograficzne bardzo przepraszam. Pamiętacie
Czytasz->komentuj. To na prawdę pomaga w pisaniu dalszej części opowiadania.
Wasza Natalie


